Hejszowina „Little Wind” highline

13 września 2014 Wrocławianie i Oleśniczanie pojawili się na Hejszowinie wieszając 15-metrowy „Little Wind” highline. Padło całe mnóstwo nowych przejść.

 

Paweł Żukowski pokonuje "Little Gap" highline fot. Karolina Lis

Paweł Żukowski pokonuje „Little Gap” highline fot. Karolina Lis

 (Relacjonuje Karolina Lis)

Hejszowina to wspinaczkowe określenie na cały obszar Gór Stołowych. W tym rejonie znajduje się między innymi Szczeliniec Wielki. Jest to miejsce dla mnie wyjątkowe, ponieważ byłam tam tylko raz w październiku 2008 roku czyli dokładnie 6 lat temu.

Jeśli dobrze pamiętam, wyjazd ten miał miejsce jakoś niedługo po tym jak zaczęłam chodzić po slacku – może miesiąc lub dwa. Pojechaliśmy wtedy z Jankiem Gałkiem, Damianem Czermakiem i Wojtkiem „Papa kox” na Hejszowinę w celu powieszenia „Windy Gap” highline. Pamiętam tylko, że było bardzo zimno i przez mocny wiatr riggowanie taśmy zajęło aż 5 godzin.

 

Odrobinę wiało.. Hejszowina 2008

Odrobinę wiało.. Hejszowina 2008

Przejście Damiana Czermaka na "Windy Gap", Hejszowina 2008

Przejście Damiana Czermaka na „Windy Gap”, Hejszowina 2008

 

W tym czasie jak zaczynałam chodzić, slackline właściwie nie był w żaden sposób zdefiniowany. Nie wiem czy ktoś z nas wtedy się zastanawiał, czy jest to rodzaj sztuki, zajęcie na czas wolny czy sport. Pamiętam, że moje wyobrażenie w głowie jak taka taśma na wysokości wygląda, zupełnie odbiegało od rzeczywistości. Przede wszystkim nie spodziewałam się, że ta dyscyplina może okazać się na początku tak trudna i… przerażająca.

Myślę, że warto dodać, że były to czasy kiedy rekordem świata longline było 123,5 metra pokonane przez Damiana Cooksey (obecnie rekord ustanowiony przez Jerrego Miszewskiego wynosi pół kilometra).

 

W Polsce też można było policzyć na jednej ręce osoby posiadające profesjonalny sprzęt do powieszenia taśmy dłuższej niż 20 metrów. Filmikiem, który nas wtedy inspirował był „Slacklife” zrobiony przez Catalistic Productions z udziałem obecnej ikony sportu Andy’ego Lewisa.

 

Moją pierwszą reakcją na ujrzenie pierwszego w życiu highline było „Chyba sobie żartujecie!”. Nawet do głowy mi nie przyszło założyć uprząż. Stwierdziłam, że to nie dla mnie, zbyt ekstremalne i nigdy nie będę tego robić.

13 września bieżącego roku wybraliśmy się z moim chłopakiem Marcinem Cybulskim, Pawłem Żukowskim i grupą znajomych właśnie w to miejsce. Umierałam z ciekawości jak po tylu latach na nie spojrzę. W planach mieliśmy zawieszenie dwóch highlinów: krótszego „Little Wind” 15m długości i właśnie historycznego „Windy Gap” 33m długości. Set-up okazał się dużo bardziej skomplikowany niż myśleliśmy i w ostateczności po powieszeniu krótkiej taśmy zabrakło nam zawiesi na zrobienie drugiej (następnym razem!).

Przejście Marcina w "góralskich skarpetach" ;) fot. Karolina Lis

Przejście Marcina w „góralskich skarpetach” 😉 fot. Karolina Lis

Eksponowany double-knee drop Kuby Bałdycha fot. Karolina Lis

Eksponowany double-knee drop Kuby Bałdycha fot. Karolina Lis

Aleksandra Jeremiejko zwisa pod taśmą fot. Karolina Lis

Aleksandra Jeremiejko zwisa pod taśmą fot. Karolina Lis

 

Po spojrzeniu na dłuższą wersję taśmy i rozmowach z Marcinem, zorientowałam się, że highline, który widziałam jako pierwszy w życiu nie bez powodu zrobił na mnie tak duże wrażenie. Linia wydaje się potężna i sprawia wrażenie dłuższej niż jest w rzeczywistości (wygląda na dobre 40 metrów). Dodatkowo taśma kończy się przy krawędzi skały, co potęguje wrażenie ekspozycji. Samo spojrzenie na miejsce robi duże wrażenie.

Po rozwieszeniu krótkiego hajka przyszła na moją kolej i.. pokonałam ją zupełnie bez problemu. Był to drugi highline w który miałam okazję się wstawić po wymuszonej 3-miesięcznej przerwie od jakiejkolwiek aktywności (pierwszym był Motyl). Było to o tyle ciekawe doświadczenie, że highline sprzed tygodnia był dużo krótszy, a bałam się na nim okrutnie. Widocznie musimy spędzić określoną ilość czasu oswajając się z wysokością i przestrzenią.

Moje pierwsze przejście na "Little Gap". Dłuższy 33-metrowy highline biegnie do krawędzi skały po prawej stronie zdjęcia fot. Marcin Cybulski

Moje pierwsze przejście na „Little Gap”. Dłuższy 33-metrowy highline biegnie do krawędzi skały po prawej stronie zdjęcia fot. Marcin Cybulski

Odrobina mgły drugiego dnia fot. Paweł Graczyk

Odrobina mgły drugiego dnia fot. Paweł Graczyk

Moje przejście drugiego dnia w coraz bardziej pogłębiającej się mgle fot. Paweł Graczyk

Moje przejście drugiego dnia w coraz bardziej pogłębiającej się mgle fot. Paweł Graczyk

 

Ten weekend należał zdecydowanie do Pawła Żukowskiego pod względem zróżnicowania styli przejść. „Żuk” przeszedł hajka kilka razy w swami, a ostatecznie zdecydował się na double-ankle-leash. Pierwsze przejścia w swami nie były zbyt stabilne i dość emocjonujące do oglądania. Z każdym przejściem płynność ruchów Pawła rosła.

Paweł Żukowski pokonuje "Little Gap" highline w swami fot. Karolina Lis

Paweł Żukowski pokonuje „Little Gap” highline w swami fot. Karolina Lis

Zero publiczności, zero presji fot. Karolina Lis

Zero publiczności, zero presji fot. Karolina Lis

Metal for life fot. Grzegorz Lisowski

Metal for life fot. Grzegorz Lisowski

 

Taśma ta znajduje się pomiędzy dwoma tarasami widokowymi na które stale przybywaja grupy turystów. W niedziele śmialiśmy się, że rekompensujemy turystom widoki, ponieważ mgła ograniczała widoczność do minimum.

Piękny krajobraz z tarasu widokowego ;) fot. Karolina Lis

Piękny krajobraz z tarasu widokowego 😉 fot. Karolina Lis

 

Trójka Oleśniczan w niedziele pokonała tam swoją pierwszą w życiu wysoką taśmę: Sebastian Wojtowicz, Tomasz Lis i Szymon Płaneta. Sebastian „Fabio” przeszedł ją prawie On-Sightem! (we Wrocławiu mamy na to termin „Ponsight” ;))

Sebastian przechodzi FM fot. Karolina Lis

Sebastian przechodzi taśmę FM fot. Karolina Lis

 

Historia zatoczyła koło, a morał taki, że wiele limitów stawiamy sobie sami. Odpowiednia wola i determinacja mogą zaprowadzić nas w miejsca gdzie nigdy nie sądziliśmy, że się znajdziemy. No i nigdy nie mów nigdy..:)

 

TOPO (Podziękowania dla Damiana Czermaka za pomoc!)

Stanowiska: Pierwsze stanowisko „Little Wind” highline budujemy wykorzystując taras widokowy (lewy patrząc w kierunku ścian), znajdujący się ponad drogami Bellcanto, Serce to samotny myśliwy itd. Do zbudowania stanowiska użyliśmy trzech pionowych barierek tarasu plus jeszcze jedna na back-up. Na stan potrzebne będą dosyć długie spansety lub około 30 metrów statyka. Drugie stanowisko budujemy w okolicach wyjścia z drogi Trudna Szóstka z wielkiego poziomego głazu, który oplatamy znów długimi spansetami lub podwójnie lub potrójnie złożonym statykiem (też ok 30 metrów).

 

Film ze Szczelińca Wielkiego latającym okiem Nigra-photo

 

Cała galeria zdjęć z Hejszowiny: Hejszowina na SlackOn

Blog Karoliny Lis: slacklinesteps.blogspot.com

Śledź wszystkie najnowsze informacje na SlackOn na Facebooku!

SlackOn! 😀

 

Autor: SlackOn

Udostępnij ten post na